poniedziałek, 25 czerwca 2012

God is a designer.

Kryzys bywa potrzebny.
Jest czymś co obrzydza mi dotychczasowy stan rzeczy tak skutecznie bym aktualny porządek spraw walnęła twardą pięścią i rewolucyjnie otworzyła się na nowe, niekonwencjonalne dzieła.
No może nie tyle niekonwencjonalne, co przynajmniej pozbawienia zatwardziałej rutyny, która zaczyna mi śmierdzieć koło nosa.

Mimo częstych wątpliwości jestem przedstawicielką rodzaju ludzkiego.
Częstych, nie tyle na temat samego gatunku, który przypadł mi w udziale, ale na temat zapytania ile może być we mnie człowieka, a ile ducha.
Cierpię jak większość jego przedstawicieli na syndrom zwany wygodą.
Wygoda to dziwne pojmowanie.
Jest ona nie tyle wygodna co po prostu znana.




Drugą naszą naturą jest przyzwyczajenie, ale żeby tkwić tu i ówdzie co gniecie i dusi ? ...
Tak niestety czasem czynimy, jak Alicja w krainie Czarów po wypiciu płynu na wzrost, wystawię ręce przez drzwi, nogę przez okno, a głowę przez komin...
ale będę tkwić w znanym!
Jak tu znaleźć sposób na takiego zatwardzialca ?
Jak się zmotywować do ruszenia z miejsca i rozwijania się ?!
Jak otworzyć się na inną perspektywę? ...
Niektórzy powiedzą, że przecież siedzenie z głową w kominie z pewnością daje inną perspektywę, ale nie o taką mi tu właśnie chodzi !
Podstawą jest uwierzenie w grunt rzeczy- Życie nie jest ubocznym produktem natury, a ja w to wierzę! 
To jakiś Designer (wyższe JA, podświadomość, mądrość kosmiczna, Anioł Stróż i w końcu sam Bóg) czuwa nad rozwojem.
Nie opierajmy się jak buraki, zwłaszcza że tak naprawdę jest  nam do zaoferowania coś znacznie lepszego, w zamian na to nasze ZNANE.


Ten nas Designer szepcze nam najpierw cichym włosem, szturcha nas.
Potem podszczypuje, w końcu podstawia haka, łupa w ucho solidnie tak byśmy oprzytomnieli i zobaczyli jakie możliwości i szanse dla nas przygotował.
Tak właśnie rozumiem kryzys.
Fakty te nie zmniejszają realności, odczuwamy je tak namacalnie, że bardziej już się nie da.
 Mimo tego wszystkiego wiem, że to przedsmak nowego.
Zmusza mnie on w końcu do oderwania rąk od baterii, zdjęcia pasu ortopedycznego i odpięcia pasów bezpieczeństwa.
I chwała mu za to !
Jestem bo jesteś !
Obyś nigdy nie ustawał w swych twórczych wysiłkach mój Ty kosmiczny Designerze !





czwartek, 21 czerwca 2012

Moje ego.




Czy można wpłynąć na ludzi? Na ich decyzje ?
Zdarzyło się parę razy, że potrafiłam uspokoić kogoś, mimo iż sama byłam na granicy przerażenia. 
Potrafiłam przekonać do zrobienia czegoś, czego bał się z jakiegoś powodu.
I tak się zastanawiam, czy to nie jest kwestia wczucia się w daną sytuację kogoś innego, znalezienia przyczyny problemu.
Kolejnym bardzo istotnym czynnikiem jest opanowanie i spokój, kiedy próbujemy na kogoś wpłynąć, przekonać go.
Z własnego doświadczenia wiem, że takiej osobie się ufa- osobie, która mówi spokojnie, powoli, ale stanowczo i konkretnie.
Nie wiem czy to kwestia przypadku albo treningu, albo czy po prostu niektórzy mają ku temu predyspozycje ?!
Nie mówiłam nikomu o tym, że czasem udaje mi się to zrobić- może to własny przypadek- może trafiam na ludzi o słabej osobowości, których łatwo jest przekonać czy uspokoić.
A może nie...





Zdarzają się chwile załamania, chwile, kiedy w nic już tak naprawdę nie wierzymy. 
I są momenty kiedy wiarę w siebie odkrywa się na nowo, nadaje się jej jakby głębszy wymiar. 
Grunt to przecież wytrwałość. 
Mnie również często jej brakuje. 
Do życia potrzeba skupienia.

wtorek, 19 czerwca 2012

Obrazy do noszenia.



Sypią się ciekawe propozycje zarówno projektowe, jak i stylizacyjne!
Czeka mnie masę pracy związanych z tajemniczymi projektami.
Wszystko układa się znakomicie.
Głowa pełna jest pomysłów, które skrupulatnie będę wdrażać w me życie artystyczne.
Jest bosko ! :))




Przedstawiam Wam moje dwie najnowsze propozycje bluz.
Oba produkty zostały sprzedane jeszcze przed realizacją i to cieszy mnie najbardziej.
Jestem Wam niezmiernie wdzięczna za wsparcie. 
Za miłe słowa i adoracje.


niedziela, 17 czerwca 2012

Kropla.


Czy to nie zabawna myśl ?
Mój blog, którego założyłam jakieś... trzy lata temu, jest jak maleńki okruszek w wielkiej toni internetowej, o której niewielu z Was- ludzi ma pojęcie.
Ale co to te kilka osób mnie śledzących i czynnie odwiedzających wobec ogromu świata, potęgi internetu, za pośrednictwem którego codziennie odwiedzane są pewnie miliardy trylionów stron.
A ta jedna moja mała stronka założona trochę z nudów, trochę na przekór i z myślą o ulotnej myśli, chęci- istnieje sobie od jakiegoś czasu pod niewiedzą wszystkich internetowych użytkowników.
To jak kropla w morzu, której nikt nie zauważy. Albo jak igła w stogu siana, którą ciężko dostrzec !!
Jak maleńka dziurka w wielkim drzewie, do której wciskam skarby myślowe.
Czy to nie cudowne ?
:))





piątek, 8 czerwca 2012

Dzień dobry. Dobrze się spało ?

Nie wiem o której wstała M.
Ani ile czasu zajęło jej wybudzenie mnie.
Wiem jedynie, że bidula musiała wykazać się cierpliwością i niezwykłą konsekwencją w docuceniu mnie z kolejnych kilkuminutowych drzemek.
Powinnam z rana, zaraz po pierwszej pobudce robić za brakującą rurę w kościelnych organach.
A nie tylko "mmmmm" i "mmmhyyyy".
W bardzo rozbudowanej skali dźwiękowej.
"Mhmmmmm" a mogę na leżąco?





środa, 6 czerwca 2012

wtorek, 5 czerwca 2012

Być jak ninja.






"Olej studia. Zostań ninja!"
Chyba komuś pomieszało się w głowie rzucając takie słowa w świat.
To szkoła zrobiła ze mnie cholernego ninja.
Jestem wojownikiem pełnym uczuć i emocji.
Warsztat na studiach plastycznych wyrobił mi nie tylko styl, ale i charakter.
Walczę na oślep. Pcham się do przodu, mając nadzieję, że w moim życiu nie wydarzy się nic co mogło by odwrócić uwagę.
Jestem jak pieprzony ninja, który bez skrupułów powraca do wyznaczonych swych zadań i celów, wyrzucając z głowy spory i niedomówienia. 
Wyrzucam z pamięci babcie, którą wypadało by odwiedzić.
Psa, który zdechł.
Żaden szanujący się ninja nie traci głowy.
Nie ma czasu na chandrę i wykończenie organizmu.
Świat jest dla twardych ludzi, którzy nie uginają się.



***
Foto. Ewelina Knura | www.foto.eve.pl
sweter- Monnari, getry- RiverIsland, t-shirt- PullAndBear, torebka- Bellucci, buty- SecondHand, biżuteria- VintageShop

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Fot.Evelina Knura | blog.foto-eve.pl












Mam wrażenie, że starzeję się od środka.
Oglądnęłam się w lustrze i nie zauważyłam żadnych oznak zewnętrznych.
Blada skóra i cienie pod oczami to nie powód do zmartwień.
Wiecie jak to jest starzeć się od środka?
Skorupa wysycha i traci świeżość.
Esencję.
Alkohol odrzuca, papierosy męczą, zarwane noce dają o sobie znać.
Przerost formy nad chęcią.
Wolę starzeć się odwrotnie.
Przecież włosy mogę pofarbować, zmarszczki wypełnić.
A czy da się czymś wypełnić oczy bez blasku ? Albo dożylnie zapał do życia ?
Da się dializować zmęczenie ?
Pod skórnie wstrzyknąć rumieniec ?


***
Trampki- ODN, bluzka, torba, kapelusz, bransolety- Mamy, spodnie- H&M, pierścionki- VintageShop.pl